Był chłodny majowy poranek. Nasza pani - Barbara Pietras zabrała nas do szkolnego ogrodu, aby sprawdzić jakie kwiaty już zakwitły. Wiosnę widać było wszędzie. Zieleniła się trawa, kwitły stokrotki i magnolie. Nagle na jednym z drzew zobaczyliśmy małego bociana. Był głodny i zmarznięty. Zabraliśmy go ze sobą i zaopiekowaliśmy się nim. Teraz siedzi na parapecie w naszej klasie. Od tego czasu u nas dużo się zmieniło. Wszyscy są grzeczni, nikt nie hałasuje, bo nie chcemy spłoszyć bocianka. Każdy dokarmia go czym może. A nasze mamy myślą, że to my wszystko zjadamy w szkole. Ale to jest nasza tajemnica.
Uczniowie klasy pierwszej